Wspominałem, że ostatnie wieczory tchnęły we mnie nieco pogody i nadziei. Refleksje o Wszystkim jakie prowadziliśmy z Przyjacielem na jego balkonie patrząc na ciemniejące niebo – rzeczywiście stały się odskocznią od tego co „tu” i „teraz”. Nasze literacko-muzyczne, artystyczne i uduchowione nastroje spowodowały wzajemny przypływ inwencji twórczej i przemyśleń estetycznych.
Było ku temu wiele powodów. Sam fakt zasłyszanej przypadkiem, uroczej kłótni sąsiada Macieja ze swoją matką wprawił nas w dobry nastrój. Powtarzane chorym akcentem „tak, przesadzasz! Tak przesadzasz! Tak przesadzasz!” spowodowało, że chyba obaj postrzegamy dziś zupełnie inaczej pojęcie „Looper” bądź z pozoru proste słowo „Replay”.
Niezwykle inspirujące były jakże głębokie aluzje literackie! Obserwując przez cały tydzień pewien Garaż, w którym cały czas działo się coś dziwnego (chyba, że podlewanie konewką betonu uznać za rzecz normalną) zaczęliśmy utożsamiać białego malucha z Zosią (tą od Tadeusza). Konewka, biały maluch-Zosia – powrót Tadeusza do domu, wszystko się zgadza.
Poziom ogólno-literacki diametralnie spadł, kiedy przypomnieliśmy sobie ambitne teksty zespołu prawie-muzycznego, w którym Przyjaciel Maciej niegdyś się udzielał. Choć nic nie jest w stanie pobić fascynacji „kokainowym zgrzytem” i „śmiercią strategiczną” – to jednak płonący stOS i zasłyszany głOS stanowiły ciekawe uzupełnienie naszych „experienców”.
Wynikiem tego całego zamieszania jest fakt, iż stałem się członkiem elitarnej grupy Turborealistów. Mój Przyjaciel – twórca pojęcia turborealizmu – stwierdził, że swą koncepcją sztuki wpisuję się w założenia naszej (już naszej) ideologii (których to założeń swoją drogą nikt do końca nie zna). Miło jest mi uczestniczyć w tym postmodernistycznym projekcie, w którym nawet uroczy zwrot „odpierdol się ode mnie” może prowadzić do sztuki najwyższych lotów.
Było ku temu wiele powodów. Sam fakt zasłyszanej przypadkiem, uroczej kłótni sąsiada Macieja ze swoją matką wprawił nas w dobry nastrój. Powtarzane chorym akcentem „tak, przesadzasz! Tak przesadzasz! Tak przesadzasz!” spowodowało, że chyba obaj postrzegamy dziś zupełnie inaczej pojęcie „Looper” bądź z pozoru proste słowo „Replay”.
Niezwykle inspirujące były jakże głębokie aluzje literackie! Obserwując przez cały tydzień pewien Garaż, w którym cały czas działo się coś dziwnego (chyba, że podlewanie konewką betonu uznać za rzecz normalną) zaczęliśmy utożsamiać białego malucha z Zosią (tą od Tadeusza). Konewka, biały maluch-Zosia – powrót Tadeusza do domu, wszystko się zgadza.
Poziom ogólno-literacki diametralnie spadł, kiedy przypomnieliśmy sobie ambitne teksty zespołu prawie-muzycznego, w którym Przyjaciel Maciej niegdyś się udzielał. Choć nic nie jest w stanie pobić fascynacji „kokainowym zgrzytem” i „śmiercią strategiczną” – to jednak płonący stOS i zasłyszany głOS stanowiły ciekawe uzupełnienie naszych „experienców”.
Wynikiem tego całego zamieszania jest fakt, iż stałem się członkiem elitarnej grupy Turborealistów. Mój Przyjaciel – twórca pojęcia turborealizmu – stwierdził, że swą koncepcją sztuki wpisuję się w założenia naszej (już naszej) ideologii (których to założeń swoją drogą nikt do końca nie zna). Miło jest mi uczestniczyć w tym postmodernistycznym projekcie, w którym nawet uroczy zwrot „odpierdol się ode mnie” może prowadzić do sztuki najwyższych lotów.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz