niedziela, 2 sierpnia 2009

Sztuka – czyli postmodernizm – czyli turborealizm

Wspominałem, że ostatnie wieczory tchnęły we mnie nieco pogody i nadziei. Refleksje o Wszystkim jakie prowadziliśmy z Przyjacielem na jego balkonie patrząc na ciemniejące niebo – rzeczywiście stały się odskocznią od tego co „tu” i „teraz”. Nasze literacko-muzyczne, artystyczne i uduchowione nastroje spowodowały wzajemny przypływ inwencji twórczej i przemyśleń estetycznych.

Było ku temu wiele powodów. Sam fakt zasłyszanej przypadkiem, uroczej kłótni sąsiada Macieja ze swoją matką wprawił nas w dobry nastrój. Powtarzane chorym akcentem „tak, przesadzasz! Tak przesadzasz! Tak przesadzasz!” spowodowało, że chyba obaj postrzegamy dziś zupełnie inaczej pojęcie „Looper” bądź z pozoru proste słowo „Replay”.


Niezwykle inspirujące były jakże głębokie aluzje literackie! Obserwując przez cały tydzień pewien Garaż, w którym cały czas działo się coś dziwnego (chyba, że podlewanie konewką betonu uznać za rzecz normalną) zaczęliśmy utożsamiać białego malucha z Zosią (tą od Tadeusza). Konewka, biały maluch-Zosia – powrót Tadeusza do domu, wszystko się zgadza.


Poziom ogólno-literacki diametralnie spadł, kiedy przypomnieliśmy sobie ambitne teksty zespołu prawie-muzycznego, w którym Przyjaciel Maciej niegdyś się udzielał. Choć nic nie jest w stanie pobić fascynacji „kokainowym zgrzytem” i „śmiercią strategiczną” – to jednak płonący stOS i zasłyszany głOS stanowiły ciekawe uzupełnienie naszych „experienców”
.

Wynikiem tego całego zamieszania jest fakt, iż stałem się członkiem elitarnej grupy Turborealistów. Mój Przyjaciel – twórca pojęcia turborealizmu – stwierdził, że swą koncepcją sztuki wpisuję się w założenia naszej (już naszej) ideologii (których to założeń swoją drogą nikt do końca nie zna). Miło jest mi uczestniczyć w tym postmodernistycznym projekcie, w którym nawet uroczy zwrot „odpierdol się ode mnie” może prowadzić do sztuki najwyższych lotów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz