"Siusiu w torcik" to tytuł chyba nieprzypadkowy, biorąc pod uwagę to, iż dzieła sztuki zebrane na tej wystawie nie pasują do siebie zupełnie. Wśród pozycji mniej lub bardziej ciekawych - wynalazłem kilka totalnych kiczów i kilka prawdziwych perełek, które z przyjemnością kontemplować mogę w każdej chwili. Zachęta zachęciła mnie do tego, bym odwiedzał ją częściej. Najprawdopodobniej tylko w czwartki...
150 tysięcy maków, jeden obok drugiego, w jednym miejscu - robi wrażenie. Nawet jeśli nie wyglądają na szczególnie naturalne, podświetlone od dołu kwiaty potrafią przykuć uwagę i cieszyć oko. Nie one jednak stanowiły główny cel mojej wycieczki na Krakowskie Przedmieście. Chopin na jazzowo okazał się dużo bardziej fascynujący, niż się zapowiadał. Podczas koncertu trio Jagodzińskiego więcej było jazzu niż Chopina, na co skrycie liczyłem. Klasyczne melodie mazurków i polonezów były pochowane wśród partii synkopowanych, licznych jazzujących, często zawieszonych akordów. Przemycane tematy z Chopina stanowiły bazę wyjściową do improwizacji instrumentalistów, które były naprawdę zachwycające. Czasem nachodzi mnie myśl, że najlepsze koncerty to te, na które trafia się przypadkiem. Dzisiejszy wieczór zdaje się to potwierdzać.
Jutro odjazd. Pierwsze rozeznanie - pozytywne. Tylko zakonnice w autobusie 150 trochę śmierdzą...
150 tysięcy maków, jeden obok drugiego, w jednym miejscu - robi wrażenie. Nawet jeśli nie wyglądają na szczególnie naturalne, podświetlone od dołu kwiaty potrafią przykuć uwagę i cieszyć oko. Nie one jednak stanowiły główny cel mojej wycieczki na Krakowskie Przedmieście. Chopin na jazzowo okazał się dużo bardziej fascynujący, niż się zapowiadał. Podczas koncertu trio Jagodzińskiego więcej było jazzu niż Chopina, na co skrycie liczyłem. Klasyczne melodie mazurków i polonezów były pochowane wśród partii synkopowanych, licznych jazzujących, często zawieszonych akordów. Przemycane tematy z Chopina stanowiły bazę wyjściową do improwizacji instrumentalistów, które były naprawdę zachwycające. Czasem nachodzi mnie myśl, że najlepsze koncerty to te, na które trafia się przypadkiem. Dzisiejszy wieczór zdaje się to potwierdzać.
Jutro odjazd. Pierwsze rozeznanie - pozytywne. Tylko zakonnice w autobusie 150 trochę śmierdzą...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz